niedziela, 27 października 2013

Jedenasty rozdział

Wszyscy zeszli na dół ze swoimi rzeczami i pożegnali się. Dwóch łotrów ściągnęli ze ściany i związali ich. Następnie wyszli , Sakura odwróciła się i powiedziała:
-Postaramy się wszystko naprawić. 
I cała czwórka wyszła z hotelu następnie ruszyli w stronę willi .
Padał deszcz , wszędzie było błoto i nikogo nie było. Nie było też roślinności , drzew , krzewów i takich tam. Tylko błoto. Szli tak przez dwie godziny aż w końcu ujrzeli willę.Su i Kubito zaczęli biec. Ikuto i Sakura próbowali ich powstrzymać ale już się nie dało. W pewnym momencie Su i Kubito zapadli się pod ziemie. Tak , to była jedna z pułapek. Sakura i Ikuto z powodu że jeśli deszcz będzie nadal padał wszystko zostanie zalane i nie będą mogli dość do wyznaczonego im celu. Postanowili zostawić Su i Kubito mając nadzieję że uda im się wydostać z pułapki i nie wpaść w kolejną. Ikuto i Sakura ruszyli dalej i starali się omiajać pułapki. Kiedy już widzieli wille , musieli przyznać że jest naprawdę ogromna. Była cała zielona. Otoczona białym płotkiem. Przed willą były różne drzewa , krzewy. Co dziwne nad willą nie padało. Była tak jak by otoczona barierą przeciw deszczową. Ikuto i Sakura przeskoczyli przez płotek i staneli na wprost dużych drewnianych drzwi. Zapukali. Nikt nie odpowiedział. Zapukali ponownie i także nikt nie odpowiedział. Więc weszli. Co zaniepokoiło Sakurę to brak straży. Ikuto i Sakura postanowili się rozdzielić ponieważ willa jest wielka i przeszukanie jej całej było by trudne. Sakura uznała że to jakaś maszyna wytwarza ten sztuczny deszcz. Wiedząc że jest obserwowana udaje że idzie i zwiedza jakby typowa turystka a tak naprawdę szukała tak jak by pokoju kontrolnego z monitorami. Wracając do chłopaków.Byli oni pod ziemią i zostali oni zatakowani przez wielkie zmutowane owady. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz